Dodano: 2008-05-07 14:10
http://www.youtube.com/watch?v=dMH0bHeiRNg
Oto ewolucja tańca wg Judson`a Laipply.
Nie ma co ukrywać, każdy z nas tańczył kiedyś w ten sposób :D 1.30 the best :D [/youtube]
In meiner Badewanne bin ich Kapitän.
Dodano: 2008-05-08 09:22
- Czym się różni warszawiak od Paryżanina?
- Paryżanin, jak tylko gdzie usiądzie, zaraz opowiada kawały antyrządowe, natomiast
warszawiak, jak zacznie opowiadać dowcipy polityczne, to zaraz siedzi.
Przychodzą dziennikaze do syna prezydenta. Jeden z nich pyta:
-Gdzie jest Twój Tatuś, w SLD, PSL, czy w PiS?
Na to synek:
-Mój tatuś jest w WC!
W 1968 r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie.
Chruszczow zwraca się do Gomółki:
- Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę?
- No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomółka.
- I coście zrobili?
- Zdjęliśmy sztukę.
- Dobrze. A co z reżyserem?
- Został zwolniony z pracy.
- Dobrze. A autor?
- Nie żyje.
- A toście chyba przesadzili...
- Jakie są polskie drogi do kapitalizmu? - pyta dziennikarz na konferencji
prasowej wicepremiera.
- Drogi węgiel, drogi gaz, drogi prąd...
Ukraiński rząd bardzo długo debatował, co zrobić z ziemią na terenach skażonych radioaktywnie po katastrofie w Czernobylu. Zboża posadzić nie można, ziemniaków też nie - nie można byłoby tego jeść. Roślin na paszę dla bydła też nie można posadzić - zwierzęta powyzdychałyby. Stanęło na tym, że posadzi się tytoń, a na paczkach papierosów napisze: "Ministerstwo zdrowia ostrzega po raz ostatni".
Dodano: 2008-05-08 09:29
Do nieba przybył starszy pan Spotkał Jezusa i Jezus do niego:
- jak było Ci na ziemi, starcze?
- całe życie ciężko pracowałem jako stolarz. miałem syna, który tak właściwie nie był mój, a w pewnym momencie zniknał z mojego życia.
Jezus na to:
- tato?
Starzec na to:
- pinokio? :D
Telefon w środku nocy. Odbiera zaspany facet.
-halo?
-czy to numet 555-55-55?
-nie, to numer 55-55-555.
-a to przepraszam, ze tak niepokoje w srodku nocy.
-nic nie szkodzi, i tak musialem wstac, bo wlasnie dzwonil telefon :lol:
-dziewczynko, chcesz może naleśnika?
-...a jak to jest na leśnika..?
"Nagość, phoszę państwa, jest demagogiczna, jest wphost socjalistyczna, bo i cóż by było, gdyby gmin odkhył, że nasza dupa taka sama?!"
Dodano: 2008-05-08 18:42
Major Rżewski został zaproszony wraz ze swoimi kadetami na wystawny bal w dworze wielce szacownej i egzaltowanej pani.
Major przed imprezą pouczył żołnierzy - ludzi nieobytych, bo wychowanych w koszarach - o podstawowych zasadach dobrego wychowania, kazał nawet im się umyć.
Zaczyna się impeza, a szanowna gospodyni roznosi po salonie świece i je od razu zapala. Obsadziła już wszystkie kandelabry i nagle w ręce została jej ostatnia świeca.
- Oh Mon Dieu, gdzie ja ją teraz wsadzę - martwi się głośno.
Rżewski podrywa się gwałtownie i syczy w stronę kadetów.
- WSZYSCY MILCZEĆ !!!
Do radzieckich kosmonautów przychodzi generał:
- No, towarzysze, jutro lecicie na słońce.
- Na słońce? Ale tam gorąco, spali nas.
- Partia o tym pomyślała, polecicie nocą.
W jednym z miast Związku Radzieckiego postanowiono postawić pomnik
Czajkowskiego. W czasie uroczystego odsłonięcia rzeźby oczom obecnych ukazał się
siedzący w fotelu Lenin.
- Miał być pomnik Czajkowskiego - dziwi się jeden z obecnych.
- Wszystko w porządku - odpowiada jeden z widzów - przeczytajcie napis na
cokole: "Towarzysz Lenin słucha muzyki Czajkowskiego".
Honecker, po swojej śmierci w piekle został wprowadzony do tego
wielkiego kotła, gdzie wszyscy grzesznicy się piekli.
No i diabeł jeszcze tłumaczy, ze każdy tutaj jest karany według swoich
grzechów, tzn. ten kto mało zgrzeszył, ten stoi tylko po kostkę w tej
gotującej smole, inni aż po kolano, a jeszcze inni po pas, itd. Wiec,
diabeł prowadzi Honeckera do tego kotła i Honecker znalazł swoje miejsce
u innych stojących aż po pas w smole. No i rozglądając się zauważył,
ze tam Hitler stoi w środku, no i tez tylko po pas. Więc, wzburzony pyta
się diabla, co to ma znaczyć, w końcu nie zgrzeszył tyle co ten faszysta
Hitler. Diabeł patrzy się w tym kierunku i krzyczy:
- Ej, Adolf, przestań i zejdź z Breżniewa!
Dodano: 2008-05-08 20:58
przychodzi black-metalowiec do mcdonalda: proszę dimmu burgera z mayhemnezem, bo mi w brzuchu burzum
czy to ja, czy to ja, czy to ja? czy ci tylko się zdawało czy to ja, czy to ja, czy to ja? czy to było moje ciało?
Dodano: 2008-05-09 13:36
Spotkali sie przedstawiciele trzech wywiadów: amerykańskiego, żydowskiego, rosyjskiego. Aby sprawdzic, który z nich jest najlepszy, postawili sobie zadanie - kto najszybciej przyprowadzi Wielbłąda.
Po godzinie pojawia sie MOSAD z wielbłądem.
Po drugiej godzinie pojawia CIA z wielbłądem, a ruskich jak nie widać tak nie widać.
Po trzeciej godzienie, dalej nic.
Po czwartej godzinie idą ruskie ze słoniem. Ale słoń wyglądał fatalnie. Złamane zęby, urwana trąba, połamana noga.
Wtedy CIA i MOSAD, mówią:
- Zaraz, zaraz, przecież to miał być wielbłąd?
A na to słoń:
- Panowie, uwieżcie, ja na prawdę jestem wielbłąd.....
Ulubiony napój Moniki Lewinsky?
- Gin z Clintonikiem
W pewnej restauracji siedzi Francuz z pewną madame. Ona prosi go, żeby wybrał dla niej jakieś danie. Ten spogląda w menu i zamawia danie o egzotycznej nazwie "Argadon de markiz alojet". Po jakimś czasie, kelner przynosi danie do stołu. Madame zaczyna jeść i pyta:
- Mniam mniam, z czego jest to danie?
- Jakby to powiedzieć... Wie pani co to jest krowa?
- Wiem.
- I pewnie wie pani co to jest byk?
- No tak, wiem.
- To Pani teraz właśnie je tą różnicę.
Idzie sobie Czerwony Kapturek przez las, aż tu zza krzaków wyskakuje wilk.
- Cześć wilku - krzyczy Czerwony Kapturek.
- Co jest, nie boisz się? - pyta wilk.
- A czego mam się bać?! Pieniędzy nie mam, a pieprzyć się lubię!
Dodano: 2008-05-12 19:37
najnowszy materiał metaliki 8)
http://pl.youtube.com/watch?v=5WNOkIiDwZc&feature=related
Dodano: 2008-05-13 13:00
Jak prawidłowo przydzielić obowiązki nowym pracownikom?
1. W zamkniętym pokoju umieścić 400 cegieł.
2. Wpuścić nowo zatrudnionych do pokoju z cegłami, zamknąć drzwi.
3. Zostawić ich samych sobie, wrócić po 6 godzinach.
4. Ocenić sytuację:
A. Jeżeli liczą cegły, dać ich do księgowości.
B. Jak liczą po raz drugi, dać ich do audytu.
C. Jak porozrzucali cegły po całym pokoju, dać ich do działu inżynieryjnego.
D. Jak układają cegły w przedziwnym porządku, dać ich do planowania.
E. Jak rzucają w siebie cegłami, dać ich do działu obsługi.
F. Jak śpią, dać ich do działu zabezpieczeń.
G. Jak pokruszyli cegły na gruz, dać ich do działu informatyki.
H. Jak siedzą bezczynnie, dać ich do kadr.
I. Jak mówią, że przetestowali różne kombinacje i szukają dalszych, ale nie ruszyli ani jednej cegły, dać ich do sprzedaży.
J. Jak już wyszli do domu, dać ich do marketingu.
K. Jak się gapią przez okno, dać ich do planowania strategicznego.
L. Jak gadają między sobą, a nie przełożyli ani jednej cegły, pogratulować im i dać ich do zarządu.
Dodano: 2008-05-13 15:55
Modlitwa wieczorna kobiety:
Ojcze nasz, który jesteś w niebie
Mam taką prośbę wielką dziś do Ciebie
Daj mi faceta i ma być bogaty
Ma mieć Ferrari - za cash nie na raty
Duze mieszkanie, a najlepiej willę
Ma mnie wciąż słuchać, nie tylko przez w chwilę
Ma mnie zadowalać kiedy mam ochotę
Śniadanie mi robić - nie tylko w sobotę
Oglądać romansy, biżuterię kupić
W życiu mym nie będzie mogł się nigdy upić
Nie chce nigdy widzieć jego własnej matki
Ja wydaję kasę - on płaci podatki
On nie ma kolegów - ja mam koleżanki
Kont ma mieć on wiele - okoliczne banki
Złotych kart bez liku, czeków co nie miara
Jak mi to załatwisz - wzrośnie moja wiara
Modlitwa wieczorna faceta:
Panie mój daj mi głuchoniemą nimfomankę z dużym kontem w banku.
Ma być właścicielką sklepu monopolowego i mieć własny jacht i napalone
koleżanki nimfomanki. Wiem że to się nie rymuje - ale tu nie o rym chodzi.
Dodano: 2008-05-13 20:06
Może już był najwyżej przypomnę :)
W samolocie:
Pod wpływem przeciążenia samolot zaczyna spadać...przerażony Kapitan samolotu postanowił wyjść do pasażerów i oznajmić co się dzieje. Prawiąc o honorze, dumie i bohaterstwie zaczął namawiać pasażerów do poświecenia się w imię reszty załogi aby ocalała większość...
Zgłosił się Amerykanin : ehh co mi szkodzi powiedział po czym przeleciał wszystkie blondynki opił sie whisky krzyknął: "niech żyje Ameryka" i wyskoczył. Jednak jego poświęcenie nie pomogło i samolot nadal spadał...
Kapitan ponownie wyszedł do pasażerów i tak jak poprzednio mówiąc o bohaterstwie i poświeceniu namawiał do opuszczenia samolotu..
Drugi zgłosił sie Francuz...przeleciał wszystkie brunetki, wypił całe pokłady wina jakie były na pokładzie krzyknął: "Viva La France" po czym wyskoczył.
Samolot ustabilizował sie na chwile po czym zaczął znów spadać. kapitan zrozumiał że brakuje jeszcze jednego śmiałka. Sytuacja powtórzyła się. Kapitan wyszedł do pasażerów i powiedział po raz 3 to samo.
Zgłosił się Polak...Przepieprzył wszystko co się ruszało w samolocie, urżnął się całym alkoholem jaki tylko znalazł. Krzyknął " niech żyje Zimbabwe" I wyrzucił Murzyna :)
Dodano: 2008-05-13 23:06
Dodano: 2008-05-14 00:55
http://www.youtube.com/watch?v=2Qp55ph-YrM
Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!
Dodano: 2008-05-14 08:33
W Harlemie pięciu murzynów napadło i zaczęło tarmosić niemieckiego turystę. Niemiec zaczął krzyczeć:
- Nein, nein!
Przybiegło jeszcze czterech...
Ona kaszle, on kaszle, ono kaszle. Jaki to czas?
- Czas na syrop.
Pisze milicjant do milicjanta: Franku, piszę powoli, bo wiem, że szybko nie umiesz czytać.
Sekretarz komitetu powiatowego obdzwania okoliczne kołchozy:
- No jak tam idą żniwa?
- Chu..wo!
- Nie upiększajcie, mówcie jak jest.
Dodano: 2008-05-14 10:21
beer song dedykowany wszystkim moczymordom :wink:
http://pl.youtube.com/watch?v=ATBl4qH9I54
Dodano: 2008-05-14 17:09
Panna młoda i jej mąż. Noc poślubna, leżą w łóżku.
Nagle:
- Kochanie, jestem jeszcze dziewicą. Nie mam zielonego pojęcia o seksie czy jak mu tam. Możesz mi to najpierw jakoś tak po ludzku wytłumaczyć?
- Oczywiście dziubeczku mój kochany. Ujmijmy to tak - to co masz między nogami to więzienie, a to co ja mam między nogami to więzień. To co robimy -
wsadzamy więźnia do więzienia.
I tak kochali się po raz pierwszy. Mąż z błogim uśmiechem na twarzy padł na poduchę, żona zachwycona całymi igraszkami mówi:
- Słoneczko więzień uciekł z więzienia.
- No to trzeba go zaaresztować kolejny raz.
Spróbowali tego w innych pozycjach itd. Mąż po którymś tam razie pada na poduchę, sięga po papierosa, nagle słyszy:
- Kochanie, nie wiem, może mi się tylko tak wydaje, ale mam wrażenie, że więzień znów uciekł.
Na to mąż resztką sił krzyczy:
- Przecież on nie dostał ku*** dożywocia!
Zakonnica stoi przy drodze i zatrzymuje samochody. Chce dostać się do klasztoru. Nagle zatrzymuje się nowy Mercedes, zakonnica wsiada. Za kierownicą siedzi niezła laska. Jadą tak, a zakonnica rozgląda się po samochodzie:
- Ładny samochód, pewnie męża?
- Nie, to od kochanka - odpowiada kobieta.
- Śliczną ma pani biżuterię, pewnie mąż kupił?
- Nie to od innego kochanka.
Zakonnica na chwilę zamilkła, ale widzi futro z tyłu na siedzeniu, więc mówi:
- Śliczne futerko, pewnie mąż kupił?
- Nie, to od trzeciego kochanka - odpowiada kobieta.
Resztę drogi zakonnica już nic nie mówi, tylko rozmyśla. Podjeżdżają pod klasztor, zakonnica wysiada i idzie do swojej celi. Zamyka się w niej i myśli. Nagle słychać cichutkie pukanie do drzwi:
- Siostro Łucjo, to ja ksiądz Marek, niech siostra mnie wpuści.
Na to siostra wybucha:
- Niech sobie ksiądz te bombonierki w dupę wsadzi!
Dodano: 2008-05-15 11:52
Gdy mężczyźnie źle - szuka żony.
Gdy mężczyźnie dobrze - żona jego szuka.
Facet w roboczym ubraniu, ubrudzony cementem, w autosalonie:
- A ile kosztuje Bentley GT coupe?
- 250 000 euro.
- Cholera... A na kredyt? Na rok?
- 25 000 euro miesięcznie.
- Dużo, kurde... A na dwa lata?
- 12 500 euro miesięcznie.
- Ja pierdolę, też niemało...
- To może miałby pan ochotę na tańszy samochód?
- Ochotę bym miał, ale płyta nam się przewróciła na taki...
Polityków powinny łączyć wspólne cele...
...z pryczami i bez telewizora.
Jasio, pisząc wypracowanie, pyta ojca:
- Tato, jak się powinno pisać: Królowa Lodu, czy Królowa Loda?
- To zależy, synu, czy chcesz żeby była postacią negatywną, czy pozytywną...
Dodano: 2008-05-16 10:26
Para zakochanych spaceruje po parku:
- Kochany, pocaluj mnie jak Romeo piekną Julie...
- To znaczy?
- Hmm... a moze przytul jak Abelard swą Heloize...
- Czyli jak?
- Jak, jak, jak,..., Srak kurwa! Czytales cos w ogole kiedys do chuja pana?
- Tak! Naszą Szkape. Pociągniesz?
enjoy the violence
Dodano: 2008-05-16 10:41
http://www.joemonster.org/filmy/8768/Morskie-opowiesci-w-wersji-spartanskiej
Ja mam 20 lat, ty masz 20 lat ... i tak wszyscy umrzemy
... Dodano: 2008-05-16 13:17
Dylemat: w płonącym domu znajdują się twoja teściowa i adwokat. Możesz uratować tylko jedną osobę. Co wybierzesz: pójście do restauracji, czy do kina?
/AnotherNightmareAboutToComeTrue/LostInTime,OnTheEdgeOfSuffering/
Dodano: 2008-05-16 16:00
http://www.joemonster.org/filmy/8843/Metalowa-wiewiorka-z-Finlandii
:wink:
'I SOMEHOW FEEL THAT EVERYTHING WILL CHANGE FOR BETTER... IN THE MEANTIME I MUST HOLD TO MY IDEALS. PERHAPS THE DAY WILL COME WHEN I'LL BE ABLE TO REALISE THEM.' Anne Frank, 15 July 1944
Dodano: 2008-05-17 13:36
Przy bardzo ruchliwej drodze wiodącej przez las, stoi niewielki bar.
Ogromnych rozmiarów napis "Specjalność zakładu placki" zachęca do zatrzymania się.
Klienci czytający cennik już wewnątrz, mają do wyboru:
1 - PLACEK Z JEŻA
2 - PLACEK Z KUNY
3 - PLACEK Z LISA
4 - PLACEK Z WIEWIÓRKI
5 - PLACKI ZIEMNIACZANE
Parka wprowadza się do małego Motelu. On około 50-tki. Pan z brzuszkiem. Widać że nadziany. Złoty Rolex. Mercedes SLK. Ona - na oko 20 letnia blondynka...
Recepcjonista pyta:
- Zanieść Państwu bagaże?
- Nie... poradzimy sobie...
- A żona na pewno nic nie potrzebuje?
- A dobrze, że mi Pan przypomniał... macie pocztówki??
- Dzień dobry. Dostanę płyn hamulcowy?
- Nie.
- A Borygo?
- Nie.
- A płyn do szyb? Zimowy? Też nie ma?
- Nie ma!!!
- Nie rozumiem. To u was z lekkich win w ogóle nie ma nic?
"To był jeden z najpiękniejszych dni mojego życia. Troszkę się spóźniłem z powodu balangi do wczesnych godzin rannych. Gdy otworzyłem drzwi do kościoła, ona czekała już na mnie przy ołtarzu. Wyglądała cudownie. Szedłem w jej kierunku i czułem na sobie uważne spojrzenia zgromadzonych. Gdy byłem tuż obok niej, pochyliłem się i pocałowałem ją czule. Zamknąłem wieko... "
Królewicz po długiej, wyczerpującej podróży zaszedł do niewielkiej restauracji w centrum Paryża. Kelner podał mu specjalność zakładu - żabę w sosie winegret. Gdy królewicz zabierał się do jedzenia żaba wypadła mu z talerza i od uderzenia o podłogę zamieniła się w piękną dziewicę. Królewicz złapał uśmiechającą się do niego pannę za głowę i pizgnął ją jeszcze parę razy o kant stołu. Niestety dziewczyna nie zamieniła się z powrotem w żabę i musiał zjeść ją w takiej postaci...
Dodano: 2008-05-17 19:39
Po co facetom baby?:

pornografia: http://staryzgred1979.blox.pl/html pornografia w star treku: http://ksiazkimojegodziecinstwa.blox.pl/html
Dodano: 2008-05-20 11:33
Podawanie pracownikowi wysokości pensji w wartości brutto, jest jak
podawanie długosci członka razem z kręgosłupem.
Właściciel baru dał ogłoszenie: "Zatrudnię bramkarza".
Tego wieczoru, kiedy lokal huczał wypełniony po brzegi, przedarł się do barmana knypek - metr sześćdziesiąt wzrostu - i mówi:
- Jestem Krzyś, ja w sprawie pracy...
Barman zlustrował go od stóp do głów, zaśmiał ironicznie i wracając do
wycierania szklanek rzucił krótko:
- Wypierdalaj!
Krzyś wzruszył ramionami, podciągnął rękawy, rozejrzał się po sali i zaczął od kolesi przy drzwiach...
Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrzami. Nie miał godnych przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu na nic się zdały - widać było tylko szybki błysk... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie.
Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie, Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. i Yamamoto pokonali wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej.
W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu: oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szanse na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować.
Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K. pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy.
Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego: "ippon!" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem.
Dopiero po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle, aby móc zapytać Józefa K. o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę.
- Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyję, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...
- No dobrze - niecierpliwił się trener - ale jak się z tego wybroniłeś ?
- Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić, zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę...
- No dobrze, dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś!
- No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja, za przeproszeniem Pana trenera, no jaja...
- No i co?
- No to ja wziąłem, i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem.
- Jezu! Czy ty wiesz coś ty zrobił? Przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna!
- No może i ma pan trener rację. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje sakramenckiej siły, gdy się we własne jaja ugryzie ...